Nie ma świąt Bożego Narodzenia bez choinki i nie ma choinki bez kolorowych lampek. Tuż przed świętami pieczołowicie sprawdzamy ich stan, by w tym kluczowym momencie nas nie zawiodły. Wielu z nas pamięta te długie sznury kolorowych żarówek, które odmawiały posłuszeństwa i związane z tym gorączkowe poszukiwania tej jednej, niesfornej, przepalonej. Kochamy je i podążając śladem Amerykanów ozdabiamy nimi nie tylko drzewko bożonarodzeniowe, ale także okna, domy i wszystko to co można rozświetlić na ogrodzie. Skąd się jednak wzięły?